EN
Serwis wykorzystuje pliki cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies.
Polityka prywatności
*Z wyjątkiem niezbędnych
T_KAROLIN_HOME_LABELT_KAROLIN_HOME_LABELMiędzynarodowy Konkurs Wokalny
im. Stanisława Jopka
Projekt UEEN
Publikacje

Artystyczne oblicza Miry Zimińskiej

W 125. rocznicę urodzin Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej – wybitnej artystki, współtwórczyni zespołu „Mazowsze” i jego wieloletniej dyrektorki – rzeczniczka prasowa Zespołu, Katarzyna Pasieczna, rozpatruje jej znaczenie dla polskiej kultury i sztuki.
Mira Zimińska siedząca na ziemi w parku wśród artystek zespołu "Mazowsze" w kostiumach łowickich
Mira Zimińska-Sygietyńska, aktorka, artystka kabaretowa, wieloletnia dyrektor zespołu „Mazowsze”, kobieta o niezwykłej charyzmie i znajomości stylu scenicznego. Przez całe życie pozostawała wierna przekonaniu, że sztuka nie istnieje bez formy, a forma bez osobowości. Jej artystyczna droga wiodła od płockiego teatru, gdzie dorastała, przez międzywojenne sceny kabaretowe i teatralne Warszawy, Lublina, Łodzi, aż do najważniejszych sal koncertowych świata, na których, za jej przyczyną, polska kultura ludowa zyskała status sztuki wysokiej.

Była kobietą nowoczesną. Występowała w najważniejszych teatrach i kabaretach stolicy, przyciągając do nich publiczność.  Brylowała na salonach, zdobywała ludzi inteligencją, humorem i sceniczną swobodą. Jej talentowi aktorskiemu nie ustępowała niezwykła umiejętność kreowania własnego wizerunku. Mira doskonale rozumiała prawa rządzące showbiznesem. Wiedziała, że artysta nie kończy się na scenie. Wyraża się poza nią w sposobie bycia, ubierania się, otaczania przedmiotami. Wyprzedzała swoją epokę. Była ekstrawagancka, odważna, nieprzeciętna. Jej stylowe stroje, luksusowe suknie, futra, kapelusze i biżuteria czyniły z niej jedną z ikon mody przedwojennej Warszawy. Do tego dochodziły samochody, które Mira z lubością prowadziła ulicami Warszawy i meble wypełniające pełne przepychu mieszkania. Dla Miry otoczka, jaką wokół siebie stwarzała była podstawą kolejnej roli, jaką grała w codziennym życiu.
Ta potrzeba teatralności i estetycznego gestu nie zniknęła wraz z wojną. Już w 1945 roku Mira wróciła do pracy na scenie i zabrała się za odbudowę własnej popularności. Miała u swojego boku miłość życia - Tadeusza Sygietyńskiego. To dla niego dokonała wyboru, który zaważył na jej dalszym życiu artystycznym. Rezygnując z kariery aktorskiej, poświęciła się budowie Państwowego Zespołu Pieśni i Tańca „Mazowsze”, który współtworzyła wraz z Tadeuszem od 1948 roku.

W „Mazowszu” jej zamiłowanie do mody i formy znalazło nowe, głębsze znaczenie. Stroje ludowe przestały być jedynie etnograficzną ciekawostką – stały się nośnikiem piękna, dumy i narodowej tożsamości. Zimińska dbała o każdy detal kostiumu: kolory, hafty, kroje, autentyczność materiałów. Jej wrażliwość estetyczna, wykształcona na scenach kabaretowych i w świecie przedwojennej mody, pozwoliła podnieść folklor do rangi sztuki scenicznej o międzynarodowym poziomie. Własne sceniczne pióra zamieniła na chustki, wianki i pasiaki, a zamiast indywidualnego blichtru pojawiła się zbiorowa, harmonijna wizja piękna.
Do końca życia pozostała kobietą silną, niezależną, wymagającą, świadomą własnej wartości. Potrafiła łączyć dyscyplinę z artystyczną fantazją, tradycję z nowoczesnością, prostotę z wyrafinowaniem.

Mira Zimińska-Sygietyńska pozostaje symbolem artystki totalnej, dla której sztuka była przenikaniem się dźwięku, ruchu, obrazu i stylu, tworzących całość. Udowadniała przez całe życie, że piękno, styl, barwa i jakość mają głęboki sens, podnosząc każdy rodzaj sztuki do rangi dzieła, wartego wszystkich scen operowych świata.
Mira Zimińska z gitarą w teatrzyku "Qui Pro Quo", w 1926 rokuStojący obok siebie Mira Zimińska i Stefan Jaracz w "Madame Sans-Gene"Mira Zimińska-Sygietyńska siedząca wśród ubranej w kostiumy młodzieży zespołu "Mazowsze"Pani Mira klęcząca nad stołku i opierająca się na fortepianie a przed nią artyści Zespołu "Mazowsze" siedzący na praktykablachMira Zimińska-Sygietyńska z kapeluszem góralskim na głowie, siedzi pomiędzy Mieczysławem Piwkowskim a innym mężczyzną, ubranymi w cuchy i kapelusze góralskie, z instrumentami w rękachMira Zimińska-Sygietyńska na planie filmu "Mówili: nie ma Warszawy. A tu jest Warszawa", 1984 r.Prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski przemawia przez mikrofon podczas ceremonii wręczenia Orderu Orła Białego Mirze ZImińskiej-SygietyńskiejZwiedzający oglądają stroje Pani Miry, wyeksponowane na manekinach w Centrum Folkoru Polskiego "Karolin"Wystawa zorganizowana z okazji 125. rocznicy urodzin Miry ZImińskiej-Sygietyńskiej: eksponaty w gablocie, kopie zdjęć i artykułów
1 /